Odległość nie jest miarą oddalenia

pexels-photo-230233

Czy któreś z was było kiedyś w związku na odległość? Teraz dużo się słyszy o IBFF, to znaczy Internet Best Friend, czyli w skrócie o internetowej przyjaźni. Czy jednak można się przyjaźnić z kimś, kogo się nie widziało, albo jak było w moim przypadku nawet się zakochać?

Wojtka poznałam ponad dwa lata temu, a dokładniej 27 lutego 2015 roku (nigdy nie zapomnę tej daty) na GG, starym polskim komunikatorze znanym jako Gadu-Gadu, który lata świetności ma już za sobą. Pisaliśmy codziennie, przez dobre kilka godzin. Czułam, że spotkałam bratnią duszę, on miał tak samo, zapewne dlatego już po upływie tygodnia postanowiliśmy wyznać sobie miłość. Wiem, to głupie, internetowe wyznania, dwojga, niedojrzałych jeszcze „gimbusów”, ale tego, co przy nim czułam, nie zaznałam nigdy wcześniej.

Czy to nie chore? Dzieliło nas ponad 200 km, a jednak postanowiliśmy w to brnąć. Na początku nie było problemów, kochaliśmy się i planowaliśmy spotkać, dopiero potem zaczęły się „schody”. Była to m.in. opinia otoczenia, wszyscy mówili, że „To na pewno jakiś pedofil”, „Bliżej żadnych chłopaków nie ma?”.

W tym momencie zrodził się kolejny powód do rozmyślań. Czy w pobliżu jest ktoś taki jak on? Zaczęłam się wtedy bardziej przyglądać, chłopakom z mojej szkoły, albo tym, których miałam jak to się mówi „pod nosem”. Żaden nie podobał mi się jak Wojtek, żadnemu nie mogłam bezgranicznie zaufać. To właśnie on był tym jedynym.
Planowaliśmy spotkanie. To jest trudne, gdy ma się niecałe 15 lat i wszystkich wokół przeciwko. Zaczęliśmy się kłócić. Przyszło pierwsze rozstanie. Przez dwa dni chodziłam jak struta, aż się w końcu pogodziliśmy. I znów było wspaniale. I znów się rozeszliśmy. I tak było wiele wiele razy. Dlaczego nie skończyliśmy tego, za pierwszym, bądź drugim razem? Kierowała nami wtedy ta przeklęta wola walki, nie mogliśmy tak po prostu odpuścić.

Nie można odpuszczać, jeśli chodzi o miłość? Wiem, że odpowiesz tak. Co jednak wtedy, gdy ta druga osoba się poddaje? Nie macie siły na związek, w którym nie ma mowy o najprostszym w świecie dotyku dłoni ukochanej osoby. Co wtedy robisz? My wybraliśmy, że się rozstaniemy. Tak było łatwiej, zostaliśmy przyjaciółmi. Potem w moim życiu pojawił się ktoś nowy i tak już zostało.

Uważasz, że się poddaliśmy? Nie do końca. Jak już mówiłam, nadal się przyjaźnimy i dzięki tej przyjaźni poznałam też wielu jego przyjaciół, w te wakacje mamy się spotkać całą paczką.
Co będzie z tego dalej, jak się spotkamy? Nie mogę tego przewidzieć, może jeszcze coś z tego będzie (choć wątpię), na razie wolę nic nie planować.
Na koniec chciałabym tylko jeszcze pogratulować tym, którym się udało. Jesteście świetni. Trzymajcie się!
„Jeśli chcesz ujrzeć tęczę, musisz się pogodzić z deszczem”
Nati

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *